Rozdział 2
środa,04.09.2013
Oczami Louisa
Obudziłem się z własnej woli jednak za oknem nadal było ciemno.Ponownie zamknąłem oczy i wciągnąłem powietrze.Do moich nozdrzy dobiegł piękny zapach,który od razu pokochałem.Jak na płyn do płukania był on bardzo naturalny.Nie czuć było chemii.Ponownie usnąłem jednak nie na długo.Po kilkunastu minutach,a przynajmniej tak mi się zdawało obudził mnie krzyk i mój upadek na podłogę.
-Co do cho...-Zacząłem,ale gdy zobaczyłem jakąś dziewczynę stojącą na łóżku również zacząłem krzyczeć.Chciałem szybko wstać jednak próba zakończyła się uderzeniem w głowę o biurko.Złapałem się za bolące miejsce i spojrzałem na dziewczynę,która wywoływała straszny hałas.
-Możesz przestać krzyczeć?Obudzisz całe Jackson.-Upomniałem dziewczynę jednak to niewiele dało.-Jeżeli chodzi Ci o to,że jestem bez koszulki to...Ej gdzie są moje rzeczy?!W ogóle gdzie ja jestem?!-Przyjrzałem się pomieszczeniu,w którym przebywałem.
-Pewnie są u ciebie w pokoju zboczeńcu.
-Bez takich.Nie jestem żadnym zboczeńcem,ok?-Powiedziałem ostrzegawczo,a dziewczyna prychnęła.
-Jeżeli stąd natychmiast nie wyjdziesz to...
-Okej,okej już idę.-Nie wystraszyłem się jej durnych pogróżek,ale sama jej obecność mnie irytowała.Powolnym ruchem wstałem,a dziewczyna zakryła oczy dłonią.Zaśmiałem się i pokręciłem głową.
-Z czego się śmiejesz?-Zapytała nadal zakrywając twarz.
-Spokojnie,możesz odsłonić oczy.-Dziewczyna odsłoniła oczy,ale po chwili znowu je zakryła,a na dodatek odwróciła się tyłem.
-Nie masz koszulki.
-Ale spostrzegawczość.-Powiedziałem sarkastycznie i podszedłem do drzwi.Szarpnąłem za klamka nadal śmiejąc się z zachowania dziewczyny.Jednak moja mina zmieniła się na przerażoną gdy nie mogłem otworzyć drzwi.
-Zamknęłaś pokój na klucz?
-Nawet nie ma zamka inteligencjo.-Powiedziała dziewczyna,a ja dopiero teraz zauważyłem,że jest tam tylko i wyłącznie klamka.
-To jakim cudem nie mogę otworzyć drzwi?
-Jak to nie możesz?!-Dziewczyna wręcz krzyknęła i podbiegła do mnie.Wielokrotnie próbowała otworzyć drzwi.Zacząłem się śmiać.Dziewczyna spojrzała na mnie złowrogim spojrzeniem przy czym musiała zadzierać głowę do góry.
-Co się śmiejesz?
-Już Ci nie przeszkadza fakt,że jestem bez koszulki?-Zaśmiałem się z jej wcześniejszego zachowania.
-Mam teraz ważniejszy problem...
-Ciekawe jaki.
-Na przykład taki,że jestem zamknięta w jednym pokoju ze zboczeńcem,który przyszedł tu bez koszulki nie wiadomo kiedy i skąd!-Wykrzyczała mi prosto w twarz i skuliła się pod ścianą.-Mam ochotę Cię zabić!-Warknęła i schowała twarz w dłonie.Wzruszyłem ramionami.Ile ona ma lat?Zachowuje się jak jakaś gówniara.
-Po pierwsze nie jestem zboczeńcem,po drugie mamusia się nie dowie,że patrzyłaś na tak cholernie nieprzyzwoitą i seksowną klatę jak ta.-Powiedziałem wskazując na swoją klatkę piersiową.
-Jeszcze słowo,a zginiesz przedwcześnie śmiercią tragiczną...-Warknęła akcentując słowo "zginiesz".
-Okej.-Powiedziałem do siebie i podszedłem do okna.Otworzyłem je i wyjrzałem.byliśmy trochę za wysoko żeby skakać,ale mogę przejść do drugiego okna.Tylko jak przez nie wejdę skoro jest zamknięte?Mniejsza z tym.Jakoś to zrobię.
-Co ty robisz?
-Wyręczam Cię.
-Nie!-Dziewczyna zerwała się na proste nogi.
-Przecież się nie zabiję,oszalałaś?!
-Zboczeńcy są nie obliczalni.
-To że śpię bez koszulki nie oznacza,że jestem zboczeńcem!
-Jeszcze słowo,a wyskoczę przez to okno i będziesz mnie miał na sumieniu!-Ponownie zagroziła brunetka.
-Rób co chcesz.-Podniosłem ręce w geście obrony.
-Odejdź.-Syknęła i odepchnęła mnie od okna.Każdy na moim miejscu by pomyślał,że ona nie żartuje i na prawdę wyskoczy,ale nie ja.Może zachowywałem się jak zimny dupek,ale wcale mnie to nie obchodziło.Dziewczyna zamknęła okno i rzuciła się na łóżko.
-Czy jesteś farbowana?Na przykład z blondynki?
-Nie farbuję włosów.-Warknęła dziewczyna.
-To czemu wcześniej nie wpadłaś na to,że przecież są telefony?-Powiedziałem demonstracyjnie machając jej swoim iPhone'm przed twarzą.Przeszukałem kontakty i kiedy znalazłem numer do gospodyni.Telefon wyłączony lub jest poza zasięgiem.Super!Po prostu perspektywa siedzenia z nią w jednym pokoju przyprawia mnie o taką radość,że mam ochotę skakać.Z mostu.Pod pociąg pośpieszny.Dziewczyna wcisnęła twarz w poduszkę i chyba usnęła.Spojrzałem na zegarek.Ku mojemu zdziwieniu było kilka minut po czwartej rano.Stanąłem przy oknie i wsadziłem dłonie do kieszeni dresów.Kątem oka zauważyłem,że dziewczyna obserwuje mnie jednym okiem bojąc się,że to zauważę.Zachichotałem i odwróciłem się do niej przodem.
-Patrz śmiało.Ciesz się widokiem póki nas nie uwolnili.
-Jesteś...-Zaczęła,ale jej przerwałem.
-Cholernie seksowny i pociągający?Wiem.
-Dupkiem.Chodziło mi o dupka,ale...
-Ale cholernie seksowny i pociągający też.Powtarzasz się.
-Zamknij twarz.
-Oszukujesz sama siebie.Dobrze wiesz,że tak myślisz.-Zaśmiałem się tryumfalnie i spojrzałem na bordową ze złości dziewczynę.-To jak?Korzystasz z okazji i wpatrujesz się w tą jakże...
-Cholernie nieprzyzwoitą i seksowną klatę?
-A jednak!
-Cytowałam tępaku!I nie dziękuję.-Syknęła i rzuciła się twarzą w poduszkę.
-Nie płacz.Jak mnie stąd uwolnią i ładnie poprosisz to zrobię zdjęcie mojej
-Nie kończ!
-Czemu?
-Bo jesteś chole...znaczy strasznie irytujący?
-Awww nie bój się.Nie powiem twojej mamie,że wpatrujesz się w moją klatę jakbyś tam zbawienie dojrzała.O "przeklinaniu" też się nie dowiedzą.
-Zamknij się.Jesteś zbyt irytujący.
-A ty wpatrzona w moją klatę jak w obrazek.
-Przestań to w kółko powtarzać.Czy ty się zakochałeś w swojej klatce piersiowej?!
-Nie,ale ty owszem.-Powiedziałem z satysfakcją,że ją to denerwuje.Dziewczyna zaczęła rzucać we mnie wszystkim co wpadło jej w ręce.Poduszka,kołdra,poduszka,koc,prześcieradło,zegarek na rękę,książka od historii,opakowanie chusteczek higienicznych,łyżeczka od herbaty,herbatniki,kolejna poduszka,bransoletka,bluza,a nawet telefon uderzały o mnie,a następnie opadały na podłogę.To było śmieszne.W tej chwili zadzwonił mój telefon.
O matko,to były najgorsze chwile mojego życia.Dwie godziny z tą dziewczyną to była istna tragedia.Wyszedłem spod prysznica i ubrałem się w czarne rurki,niebieską koszulę i jeansową kurtkę.Wysuszyłem i ułożyłem włosy.Wyszedłem na korytarz i przez uchylone drzwi usłyszałem ten wkurzający głos.Nie ładnie podsłuchiwać,ale dwa słowa sprawiły,że bardzo byłem ciekaw całej rozmowy.
-Koleś jest strasznie irytujący i pewny siebie.Cały czas próbował mi wmówić,że "zakochałam się w jego jakże cholernie nieprzyzwoitej i seksownej klacie".-Powiedziała i gdy cytowała moje słowa przybrała strasznie dziwny ton głosu.
-Po pierwsze nie mam takiego wkurzającego głosu,a po drugie dobrze wiesz,że to prawda.-Dziewczyna podskoczyła w miejscu.Zaśmiałem się z jej reakcji.-Powiedz swojej koleżance,że niestety nie będzie miała okazji zobaczyć nawet przez Skype mojej...
-Zamknij się bo cię tym zabiję!-Warknęła dziewczyna pokazując łyżeczkę,którą miała w dłoni.
-Prędzej Liama byś zabiła niż mnie.-Dziewczyna spojrzała na przedmiot w jej dłoni i zrobiła się cała czerwona.Zaśmiałem się,a ona wydała z siebie parodię mojego śmiechu.Pokierowałem się w stronę schodów.Usłyszałem za sobą jeszcze głos koleżanki tej dziewczyny.
-Eleanor on jest boski!Musisz mnie z nim poznać!-Zaśmiałem się.
-Suzanne on to słyszał.-Powiedziała poirytowana już Eleanor...
-Czy jesteś farbowana?Na przykład z blondynki?
-Nie farbuję włosów.-Warknęła dziewczyna.
-To czemu wcześniej nie wpadłaś na to,że przecież są telefony?-Powiedziałem demonstracyjnie machając jej swoim iPhone'm przed twarzą.Przeszukałem kontakty i kiedy znalazłem numer do gospodyni.Telefon wyłączony lub jest poza zasięgiem.Super!Po prostu perspektywa siedzenia z nią w jednym pokoju przyprawia mnie o taką radość,że mam ochotę skakać.Z mostu.Pod pociąg pośpieszny.Dziewczyna wcisnęła twarz w poduszkę i chyba usnęła.Spojrzałem na zegarek.Ku mojemu zdziwieniu było kilka minut po czwartej rano.Stanąłem przy oknie i wsadziłem dłonie do kieszeni dresów.Kątem oka zauważyłem,że dziewczyna obserwuje mnie jednym okiem bojąc się,że to zauważę.Zachichotałem i odwróciłem się do niej przodem.
-Patrz śmiało.Ciesz się widokiem póki nas nie uwolnili.
-Jesteś...-Zaczęła,ale jej przerwałem.
-Cholernie seksowny i pociągający?Wiem.
-Dupkiem.Chodziło mi o dupka,ale...
-Ale cholernie seksowny i pociągający też.Powtarzasz się.
-Zamknij twarz.
-Oszukujesz sama siebie.Dobrze wiesz,że tak myślisz.-Zaśmiałem się tryumfalnie i spojrzałem na bordową ze złości dziewczynę.-To jak?Korzystasz z okazji i wpatrujesz się w tą jakże...
-Cholernie nieprzyzwoitą i seksowną klatę?
-A jednak!
-Cytowałam tępaku!I nie dziękuję.-Syknęła i rzuciła się twarzą w poduszkę.
-Nie płacz.Jak mnie stąd uwolnią i ładnie poprosisz to zrobię zdjęcie mojej
-Nie kończ!
-Czemu?
-Bo jesteś chole...znaczy strasznie irytujący?
-Awww nie bój się.Nie powiem twojej mamie,że wpatrujesz się w moją klatę jakbyś tam zbawienie dojrzała.O "przeklinaniu" też się nie dowiedzą.
-Zamknij się.Jesteś zbyt irytujący.
-A ty wpatrzona w moją klatę jak w obrazek.
-Przestań to w kółko powtarzać.Czy ty się zakochałeś w swojej klatce piersiowej?!
-Nie,ale ty owszem.-Powiedziałem z satysfakcją,że ją to denerwuje.Dziewczyna zaczęła rzucać we mnie wszystkim co wpadło jej w ręce.Poduszka,kołdra,poduszka,koc,prześcieradło,zegarek na rękę,książka od historii,opakowanie chusteczek higienicznych,łyżeczka od herbaty,herbatniki,kolejna poduszka,bransoletka,bluza,a nawet telefon uderzały o mnie,a następnie opadały na podłogę.To było śmieszne.W tej chwili zadzwonił mój telefon.
O matko,to były najgorsze chwile mojego życia.Dwie godziny z tą dziewczyną to była istna tragedia.Wyszedłem spod prysznica i ubrałem się w czarne rurki,niebieską koszulę i jeansową kurtkę.Wysuszyłem i ułożyłem włosy.Wyszedłem na korytarz i przez uchylone drzwi usłyszałem ten wkurzający głos.Nie ładnie podsłuchiwać,ale dwa słowa sprawiły,że bardzo byłem ciekaw całej rozmowy.
-Koleś jest strasznie irytujący i pewny siebie.Cały czas próbował mi wmówić,że "zakochałam się w jego jakże cholernie nieprzyzwoitej i seksownej klacie".-Powiedziała i gdy cytowała moje słowa przybrała strasznie dziwny ton głosu.
-Po pierwsze nie mam takiego wkurzającego głosu,a po drugie dobrze wiesz,że to prawda.-Dziewczyna podskoczyła w miejscu.Zaśmiałem się z jej reakcji.-Powiedz swojej koleżance,że niestety nie będzie miała okazji zobaczyć nawet przez Skype mojej...
-Zamknij się bo cię tym zabiję!-Warknęła dziewczyna pokazując łyżeczkę,którą miała w dłoni.
-Prędzej Liama byś zabiła niż mnie.-Dziewczyna spojrzała na przedmiot w jej dłoni i zrobiła się cała czerwona.Zaśmiałem się,a ona wydała z siebie parodię mojego śmiechu.Pokierowałem się w stronę schodów.Usłyszałem za sobą jeszcze głos koleżanki tej dziewczyny.
-Eleanor on jest boski!Musisz mnie z nim poznać!-Zaśmiałem się.
-Suzanne on to słyszał.-Powiedziała poirytowana już Eleanor...
poniedziałek,09.09.2013
Oczami Nialla
Powoli szedłem przez szkolny korytarz mając przy moim boku dwie laski,a dokładniej kule.Prawą nazwałem Rose,a lewą Tracy.Nawet je podpisałem imionami żeby ich nie mylić.Zobaczyłem Zayna,Harrego,jakiś dwóch kolesi i dwie dziewczyny obściskujące się z moim przyjaciółmi w najlepsze.Przechodząc koło mnie Ci dwaj totalnie mnie olali.Wróć.Przecież nie mogę ich niesprawiedliwie oceniać,prawda?A więc oni razem ze swoimi nowymi "przyjaciółmi" obdarowali mnie pogardliwymi spojrzeniami.Cóż za zaszczyt!Powinienem dziękować na kolanach za taki cud bo na dodatek Harry trącił mnie barkiem co spowodowało,że Tracy wypadła mi z ręki.Prawda,że to brzmi lepiej niż lewa kula?Kiedy miałem się schylić żeby ją podnieść ktoś mnie uprzedził.Spojrzałem na tą postać,a moim oczom ukazał się...
^^^^^^^^^^^
Od autorki:Jest drugi rozdział w większości poświęcony Louisowi.Czasem będzie się to zdarzać.Niektóre rozdziały będą w większości zawierały relacje z wydarzeń jednego z bohaterów.I znowu szkoła,ale tym razem trzy dni i wolne!Cieszmy się i radujmy,Seula ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz