niedziela, 27 października 2013

Rozdział 2

Rozdział 2

środa,04.09.2013
Oczami Louisa
  Obudziłem się z własnej woli jednak za oknem nadal było ciemno.Ponownie zamknąłem oczy i wciągnąłem powietrze.Do moich nozdrzy dobiegł piękny zapach,który od razu pokochałem.Jak na płyn do płukania był on bardzo naturalny.Nie czuć było chemii.Ponownie usnąłem jednak nie na długo.Po kilkunastu minutach,a przynajmniej tak mi się zdawało obudził mnie krzyk i mój upadek na podłogę.
-Co do cho...-Zacząłem,ale gdy zobaczyłem jakąś dziewczynę stojącą na łóżku również zacząłem krzyczeć.Chciałem szybko wstać jednak próba zakończyła się uderzeniem w głowę o biurko.Złapałem się za bolące miejsce i spojrzałem na dziewczynę,która wywoływała straszny hałas.
-Możesz przestać krzyczeć?Obudzisz całe Jackson.-Upomniałem dziewczynę jednak to niewiele dało.-Jeżeli chodzi Ci o to,że jestem bez koszulki to...Ej gdzie są moje rzeczy?!W ogóle gdzie ja jestem?!-Przyjrzałem się pomieszczeniu,w którym przebywałem.
-Pewnie są u ciebie w pokoju zboczeńcu.
-Bez takich.Nie jestem żadnym zboczeńcem,ok?-Powiedziałem ostrzegawczo,a dziewczyna prychnęła.
-Jeżeli stąd natychmiast nie wyjdziesz to...
-Okej,okej już idę.-Nie wystraszyłem się jej durnych pogróżek,ale sama jej obecność mnie irytowała.Powolnym ruchem wstałem,a dziewczyna zakryła oczy dłonią.Zaśmiałem się i pokręciłem głową.
-Z czego się śmiejesz?-Zapytała nadal zakrywając twarz.
-Spokojnie,możesz odsłonić oczy.-Dziewczyna odsłoniła oczy,ale po chwili znowu je zakryła,a na dodatek odwróciła się tyłem.
-Nie masz koszulki.
-Ale spostrzegawczość.-Powiedziałem sarkastycznie i podszedłem do drzwi.Szarpnąłem za klamka nadal śmiejąc się z zachowania dziewczyny.Jednak moja mina zmieniła się na przerażoną gdy nie mogłem otworzyć drzwi.
-Zamknęłaś pokój na klucz?
-Nawet nie ma zamka inteligencjo.-Powiedziała dziewczyna,a ja dopiero teraz zauważyłem,że jest tam tylko i wyłącznie klamka.
-To jakim cudem nie mogę otworzyć drzwi?
-Jak to nie możesz?!-Dziewczyna wręcz krzyknęła i podbiegła do mnie.Wielokrotnie próbowała otworzyć drzwi.Zacząłem się śmiać.Dziewczyna spojrzała na mnie złowrogim spojrzeniem przy czym musiała zadzierać głowę do góry.
-Co się śmiejesz?
-Już Ci nie przeszkadza fakt,że jestem bez koszulki?-Zaśmiałem się z jej wcześniejszego zachowania.
-Mam teraz ważniejszy problem...
-Ciekawe jaki.
-Na przykład taki,że jestem zamknięta w jednym pokoju ze zboczeńcem,który przyszedł tu bez koszulki nie wiadomo kiedy i skąd!-Wykrzyczała mi prosto w twarz i  skuliła się pod ścianą.-Mam ochotę Cię zabić!-Warknęła i schowała twarz w dłonie.Wzruszyłem ramionami.Ile ona ma lat?Zachowuje się jak jakaś gówniara.
-Po pierwsze nie jestem zboczeńcem,po drugie mamusia się nie dowie,że patrzyłaś na tak cholernie nieprzyzwoitą i seksowną klatę jak ta.-Powiedziałem wskazując na swoją klatkę piersiową.
-Jeszcze słowo,a zginiesz przedwcześnie śmiercią tragiczną...-Warknęła akcentując słowo "zginiesz".
-Okej.-Powiedziałem do siebie i podszedłem do okna.Otworzyłem je i wyjrzałem.byliśmy trochę za wysoko żeby skakać,ale mogę przejść do drugiego okna.Tylko jak przez nie wejdę skoro jest zamknięte?Mniejsza z tym.Jakoś to zrobię.
-Co ty robisz?
-Wyręczam Cię.
-Nie!-Dziewczyna zerwała się na proste nogi.
-Przecież się nie zabiję,oszalałaś?!
-Zboczeńcy są nie obliczalni.
-To że śpię bez koszulki nie oznacza,że jestem zboczeńcem!
-Jeszcze słowo,a wyskoczę przez to okno i będziesz mnie miał na sumieniu!-Ponownie zagroziła brunetka.
-Rób co chcesz.-Podniosłem ręce w geście obrony.
-Odejdź.-Syknęła i odepchnęła mnie od okna.Każdy na moim miejscu by pomyślał,że ona nie żartuje i na prawdę wyskoczy,ale nie ja.Może zachowywałem się jak zimny dupek,ale wcale mnie to nie obchodziło.Dziewczyna zamknęła okno i rzuciła się na łóżko.
-Czy jesteś farbowana?Na przykład z blondynki?
-Nie farbuję włosów.-Warknęła dziewczyna.
-To czemu wcześniej nie wpadłaś na to,że przecież są telefony?-Powiedziałem demonstracyjnie machając jej swoim iPhone'm przed twarzą.Przeszukałem kontakty i kiedy znalazłem numer do gospodyni.Telefon wyłączony lub jest poza zasięgiem.Super!Po prostu perspektywa siedzenia z nią w jednym pokoju przyprawia mnie o taką radość,że mam ochotę skakać.Z mostu.Pod pociąg pośpieszny.Dziewczyna wcisnęła twarz w poduszkę i chyba usnęła.Spojrzałem na zegarek.Ku mojemu zdziwieniu było kilka minut po czwartej rano.Stanąłem przy oknie i wsadziłem dłonie do kieszeni dresów.Kątem oka zauważyłem,że dziewczyna obserwuje mnie jednym okiem bojąc się,że to zauważę.Zachichotałem i odwróciłem się do niej przodem.
-Patrz śmiało.Ciesz się widokiem póki nas nie uwolnili.
-Jesteś...-Zaczęła,ale jej przerwałem.
-Cholernie seksowny i pociągający?Wiem.
-Dupkiem.Chodziło mi o dupka,ale...
-Ale cholernie seksowny i pociągający też.Powtarzasz się.
-Zamknij twarz.
-Oszukujesz sama siebie.Dobrze wiesz,że tak myślisz.-Zaśmiałem się tryumfalnie i spojrzałem na bordową ze złości dziewczynę.-To jak?Korzystasz z okazji i wpatrujesz się w tą jakże...
-Cholernie nieprzyzwoitą i seksowną klatę?
-A jednak!
-Cytowałam tępaku!I nie dziękuję.-Syknęła i rzuciła się twarzą w poduszkę.
-Nie płacz.Jak mnie stąd uwolnią i ładnie poprosisz to zrobię zdjęcie mojej
-Nie kończ!
-Czemu?
-Bo jesteś chole...znaczy strasznie irytujący?
-Awww nie bój się.Nie powiem twojej mamie,że wpatrujesz się w moją klatę jakbyś tam zbawienie dojrzała.O "przeklinaniu" też się nie dowiedzą.
-Zamknij się.Jesteś zbyt irytujący.
-A ty wpatrzona w moją klatę jak w obrazek.
-Przestań to w kółko powtarzać.Czy ty się zakochałeś  w swojej klatce piersiowej?!
-Nie,ale ty owszem.-Powiedziałem z satysfakcją,że ją to denerwuje.Dziewczyna zaczęła rzucać we mnie wszystkim co wpadło jej w ręce.Poduszka,kołdra,poduszka,koc,prześcieradło,zegarek na rękę,książka od historii,opakowanie chusteczek higienicznych,łyżeczka od herbaty,herbatniki,kolejna poduszka,bransoletka,bluza,a nawet telefon uderzały o mnie,a następnie opadały na podłogę.To było śmieszne.W tej chwili zadzwonił mój telefon.

O matko,to były najgorsze chwile mojego życia.Dwie godziny z tą dziewczyną to była istna tragedia.Wyszedłem spod prysznica i ubrałem się w czarne rurki,niebieską koszulę i jeansową kurtkę.Wysuszyłem i ułożyłem włosy.Wyszedłem na korytarz i przez uchylone drzwi usłyszałem ten wkurzający głos.Nie ładnie podsłuchiwać,ale dwa słowa sprawiły,że bardzo byłem ciekaw całej rozmowy.
-Koleś jest strasznie irytujący i pewny siebie.Cały czas próbował mi wmówić,że "zakochałam się w jego jakże cholernie nieprzyzwoitej i seksownej klacie".-Powiedziała i gdy cytowała moje słowa przybrała strasznie dziwny ton głosu.
-Po pierwsze nie mam takiego wkurzającego głosu,a po drugie dobrze wiesz,że to prawda.-Dziewczyna podskoczyła w miejscu.Zaśmiałem się z jej reakcji.-Powiedz swojej koleżance,że niestety nie będzie miała okazji zobaczyć nawet przez Skype mojej...
-Zamknij się bo cię tym zabiję!-Warknęła dziewczyna pokazując łyżeczkę,którą miała w dłoni.
-Prędzej Liama byś zabiła niż mnie.-Dziewczyna spojrzała na przedmiot w jej dłoni i zrobiła się cała czerwona.Zaśmiałem się,a ona wydała z siebie parodię mojego śmiechu.Pokierowałem się w stronę schodów.Usłyszałem za sobą jeszcze głos koleżanki tej dziewczyny.
-Eleanor on jest boski!Musisz mnie z nim poznać!-Zaśmiałem się.
-Suzanne on to słyszał.-Powiedziała poirytowana już Eleanor...

poniedziałek,09.09.2013
Oczami Nialla
Powoli szedłem przez szkolny korytarz mając przy moim boku dwie laski,a dokładniej kule.Prawą nazwałem Rose,a lewą Tracy.Nawet je podpisałem imionami żeby ich nie mylić.Zobaczyłem Zayna,Harrego,jakiś dwóch kolesi i dwie dziewczyny obściskujące się z moim przyjaciółmi w najlepsze.Przechodząc koło mnie Ci dwaj totalnie mnie olali.Wróć.Przecież nie mogę ich niesprawiedliwie oceniać,prawda?A więc oni razem ze swoimi nowymi "przyjaciółmi" obdarowali mnie pogardliwymi spojrzeniami.Cóż za zaszczyt!Powinienem dziękować na kolanach za taki cud bo na dodatek Harry trącił mnie barkiem co spowodowało,że Tracy wypadła mi z ręki.Prawda,że to brzmi lepiej niż lewa kula?Kiedy miałem się schylić żeby ją podnieść ktoś mnie uprzedził.Spojrzałem na tą postać,a moim oczom ukazał się...

^^^^^^^^^^^

Od autorki:Jest drugi rozdział w większości poświęcony Louisowi.Czasem będzie się to zdarzać.Niektóre rozdziały będą w większości zawierały relacje z wydarzeń jednego z bohaterów.I znowu szkoła,ale tym razem trzy dni i wolne!Cieszmy się i radujmy,Seula ^^

sobota, 26 października 2013

Rozdział 1

Rozdział 1

wtorek,3 września 2013
Oczami Nialla
Obudziłem się za pomocą budzika.Rozejrzałem się po "moim" pokoju.W sumie to nawet się tu zadomowiłem.Mówiąc "tu" mam na myśli ośrodek rehabilitacyjny.Jeszcze pięć dni...Pięć ciężkich i monotonnych dni.Codziennie to samo.Pobudka,ćwiczenia,ćwiczenia i chwila odpoczynku z gitarą w ręku.Moje przemyślenia przerwał tak bardzo mi znany damski głos.
-Niall obiecałeś...
-Tak wiem.No ale cóż.Przyciągasz mnie tutaj.-Dziewczyna się cicho zaśmiała.
-Urok osobisty.-Oboje się zachichotaliśmy.
-Jak Ci minął urlop?-Zapytałem wstając z łóżka.
-Było...Ej,a skąd wiedziałeś?-Oparła ręce na biodrach i spojrzała na mnie podejrzliwie.
-Użyłem swojego uroku osobistego.-Skierowałem się do łazienki.Wziąłem prysznic,a następnie ubrałem szare dresy i żółtą,luźną koszulkę z nadrukiem.Włożyłem na nogi czarne Conversy i zabrałem się do układania włosów.Zrobiłem to dość szybko ze względu na Barbarę czekającą na mnie w sali.Ostatni raz sprawdziłem czy włosy są dobrze ułożone i wyszedłem z łazienki.
-Dłużej się nie dało?
-Oj nie denerwuj się.Poza tym to i tak było szybko.Nawet nie wiesz ile mi to zajmuje normalnie.A tym bardziej kiedy gdzieś wychodzę więc nie masz o co się bulwersować Barbie.
-Nie mów do mnie Barbie.Mam imię.
-Słodko wyglądasz jak się wkurzasz.Barbie.-Zaśmiałem się i oberwałem poduszką.
-A teraz zbieraj tyłek i idziemy na śniadanie.-Powiedziała i wspólnie pokierowaliśmy się do celu.Jak zawsze usiadłem z nią prze jednym stoliku.Barbara była tutaj stażystką.Jest tutaj od roku i bardzo się z nią zżyłem podczas moich pobytów tutaj.Chwile ciszy przerwał zachrypnięty głos dziewczyny.
-Za tydzień kończy mi się staż...
-Nie bój się.Jesteś tu najlepsza,pacjenci Cię lubią.Na pewno podpiszą z tobą umowę o pracę.
-Mówisz tak dlatego,że się przyjaźnimy.
-Mówię tak bo to prawda.-Barbara już się nie odezwała do końca posiłku.Powolnym krokiem skierowałem się na salę gdzie miały odbyć się ćwiczenia.

Oczami Liama
Obudził mnie dźwięk budzika.Byłem w obcym miejscu.Podobno sny w nowych miejscach się spełniają.Co mi się śniło?W moim śnie była piękna dziewczyna z kręconymi włosami.Miała piękny uśmiech i oczy.Niestety kiedy miała powiedzieć swoje imię zadzwonił ten przeklęty budzik.Pogodziłem się z losem i otworzyłem powieki.Wstałem i skierowałem się do łazienki.Wziąłem prysznic i ubrałem naszykowane wcześniej czarne rurki,biały T-shirt i czerwoną koszulę,którą pozostawiłem rozpiętą.Zawiązałem sznurówki czerwonych Conversów i sprawdziłem czy moje włosy były dobrze ułożone i wyszedłem z łazienki.Sprawdziłem godzinę i schowałem telefon ze słuchawkami do kieszeni i biorąc torbę zszedłem na dół.Mieszkałem u mojej cioci.Wyjrzałem za okno.To nie było już to samo co Miami na słonecznej Florydzie.Zdecydowanie nie.To była Atlanta w stanie Georgia.Westchnąłem i wkroczyłem do kuchni skąd dochodził zapach kawy i świeżego pieczywa.Przywitałem się i odkładając torbę usiadłem za stołem.Zjadłem kanapkę i wypiłem kawę.Spojrzałem na zegarek.Podniosłem torbę z podłogi i wstałem z krzesła.Posłałem cioci serdeczny uśmiech i rzuciłem szybkie "Do zobaczenia" i wyszedłem z domu.Moją twarz otuliło chłodne powietrze.Włożyłem słuchawki do uszu i skierowałem się w stronę szkoły.Po kilku minutach moim oczom ukazał się potężny budynek.Wyjąłem słuchawki i schowałem je do torby.
-Wow...-Powiedziałem sam do siebie.
-Imponujący,no nie?-Usłyszałem damski głos,który był mi znajomy jednak nie wiedziałem skąd.Lekko się wzdrygnąłem i szybko odwróciłem się w stronę dziewczyny.Moje oczy rozszerzyły się gdy zobaczyłem te piękne loki,uśmiech,oczy i tą anielską twarz.-Wiem,że piękna nie jestem,ale aż taka straszna,że zbladłeś?-Zachichotała,a ja otrząsnąłem się ze swoich marzeń.
-Nie.To znaczy tak.Znaczy...Jesteś idealna.Ale...Nie,nie ma żadnego "ale" tylko...Jestem idiotą.-Gubiłem się we własnych słowach.Co ona ze mną zrobiła..
-A ja jestem Danielle.-Zaśmiała się i wyciągnęła w moją stronę dłoń.
-James.Znaczy Liam.Nie,nie,nie.Wróć.Jestem Liam James,ale wystarczy Liam.-Dziewczyna zaśmiała się.
-Będziemy u tak stać czy wejdziemy do szkoły?
-Jasne.Chodź.-Nastała niezręczna cisza.Postanowiłem ją przerwać z nadzieją,że nie palnę nic głupiego.-Jesteś stąd?
-Tak,a ty?
-Jestem z Miami.To znaczy urodziłem się w Wielkiej Brytanii,ale od trzech lat mieszkam na Florydzie.
-Zawsze chciałam odwiedzić Miami.Jak tam jest?
-Cudownie.Słoneczna pogoda,piękne plaże,przemili ludzie.Nie żałuję,że się tam przeprowadziliśmy.Przypadek chciał,że cztery inne osoby też się tam przeprowadziły i odmieniły moje życie na zawsze.
-Chciałabym mieć takich przyjaciół na zawsze.Jak to jest mieć taką swoją paczkę przyjaciół,chodzić z nimi na imprezy i tak dalej??
-Najważniejsze jest to,że zawsze się wspieramy.Niall,Louis,Zayn i Harry są odrobinę irytujący,ale takich ich lubię.Nie chodzimy na imprezy.To znaczy ja i Niall nie chodzimy.Louis,Harry i Zayn co tydzień chodzą na jakieś imprezy.-Przepuściłem ją w drzwiach i weszliśmy do budynku.W środku wyglądał jeszcze lepiej.Ściany ozdabiały dyplomy i gabloty z pucharami oraz medalami.Wszystko było perfekcyjne.Całość zapierała dech w piersiach.Po chwili zachwycania się wnętrzem doszliśmy do naszych szafeczek.Cieszyłem się,że jestem z Danielle w jednej klasie.Przynajmniej kogoś znam.
-Opowiedz mi o każdym z nich po kolei.-Powiedziała chowając nie potrzebne książki do wnętrza blaszanej szafki.
-Skoro chcesz...Po kolei:Niall Horan pochodzi z Irlandii.Gra na gitarze i pisze piosenki,ale prawie nikt o tym nie wie.Louis Tomlinson jest dwa lata starszy i uwielbia marchewki.Zayn Malik jest wybuchowy i lubi imprezować.Harry Styles śpiewa,ale też nie lubi o tym mówić.Imprezuje razem z Zaynem.
-A ty?
-Liam Payne boi się łyżek.
-Co?
-Boję się łyżek.-Powtórzyłem,a dziewczyna wybuchnęła śmiechem.
-Co zrobiły Ci te biedne łyżki?
-Nie wiem.Tak jakoś.To teraz powiedz mi coś o sobie.
-No więc jestem Danielle Peazer i mam dosyć już tej nudnej Atlanty.Ja chcę do Miami,albo do Londynu.Chociaż nie.Londyn jest zbyt deszczowy.Ale Miami,czemu nie.-Pokierowaliśmy się pod salę i kiedy dziewczyna chciała po raz kolejny o coś zapytać przerwał jej dzwonek na lekcje i przymus wejścia do sali.Nauczyciel usadził nas według własnego pomysł.Siedziałem w pierwszym rzędzie w ostatniej ławce,a Dan w trzecim rzędzie w ostatniej ławce.Kiedy profesor zaczął omawiać sprawy organizacyjne zacząłem obserwować Danielle.W pewnym momencie odwróciła głowę w moją stronę i uśmiechnęła się.Kiedy nauczyciel powiedział,że musimy okazywać mu szacunek,Dan wywróciła oczami na co cicho się zaśmiałem.Zakryła się dłonią tak aby nie było widać jej twarzy od strony nauczyciela i zaczęła go przedrzeźniać robiąc przy tym głupie miny.Po kilku minutach znudziło jej się to więc zaczęła składać origami.Ja natomiast wyjąłem kostkę Rubika z torby i zacząłem ją pod ławką układać.Profesor wyglądał na faceta ze słabym wzrokiem.Miał kozią bródkę i okulary ja Harry Potter.Po kilku minutach gdy kostka była już ułożona spojrzałem na Danielle i prawie wybuchnąłem śmiechem.Na jej ławce ustawiona była cała armia ludzików,koników,żurawi i innych efektów składania papieru,których nie potrafiłem nazwać.Ich autorka z kolei bawiła się jednym z koników.Ponownie na mnie spojrzała i szeroko się uśmiechnęła.

Oczami Louisa
Z trudem otworzyłem powieki i wyłączyłem budzik.Wczoraj po przyjeździe do Jackson w stanie Missisipi byłem tak padnięty,że nie poznałem nawet mojego współlokatora.Zdecydowałem się na całoroczną wymianę uczniowską i coraz częściej zastanawiam się czy to nie był błąd.Z daleka od rodziny i przyjaciół.Podobnie jak Liam tyle,że on mieszka u ciotki.Przypomniały mi się słowa babci o tym,że sny w nowych miejscach się spełniają.Co mi się śniło?Marchewki.Zaśmiałem się pod nosem i skierowałem do łazienki.Pomieszczenia robiły niesamowite wrażenie.Przejrzałem się w lustrze.Wyglądałem co najmniej fatalnie.Wziąłem prysznic,a następnie założyłem czerwone rurki i biały T-shirt w poziome paski.Założyłem czarne,krótkie Conversy i ogarnąłem włosy.Gdy byłem zadowolony z efektu wyszedłem z łazienki.Z torbą na książki skierowałem się na dół gdzie czekało już śniadanie.Przywitałem się z domownikami i zasiadłem za stołem.Nie zauważyłem mojego współlokatora.
-A gdzie ta druga osoba?
-Jeszcze śpi.Dzisiaj nie idzie na zajęcia ponieważ całą noc wymiotowała.-Kiwnąłem głową na znak,że rozumiem.
-Przepraszam,ale czy mają państwo może marchewki?-Zapytałem grzecznie.
-Owszem.-Przytaknęła kobieta i podała mi pudełko marchewek.-Przepraszam,ale totalnie zapomniałam,że je uwielbiasz.A przynajmniej tak pisało w twojej karcie.
-Zgadza się.-Potwierdziłem i zacząłem zajadać się warzywem.Po zjedzeniu dwóch marchewek stwierdziłem,że jestem już najedzony.Oczywiście pani Spark nalegała abym zjadł coś jeszcze,ale uciąłem dyskusję żegnając się i wychodząc z domu.Powolnym krokiem szedłem w stronę szkoły.Koło tego budynku spotkałem wiele osób z wymiany.Równo o ósmej zaczęliśmy zwiedzać budynek.
     Odłożyłem torbę na podłogę i podążyłem do łazienki.Po załatwieniu wieczornej toalety ubrałem czarne dresy i wyszedłem z łazienki.Zorientowałem się,że telefon został na szafeczce w korytarzu więc zgasiłem światło i ruszyłem po mojego iPhone'a.Gdy miałem go już w ręku otworzyłem białe drzwi pokoju i nie zapalając łóżka powędrowałem do łóżka i niemal natychmiast zasnąłem.

Oczami Zayna
 Irytujący dźwięk budzika spowodował przymus otworzenia oczu.Nie chętnie to zrobiłem i rozejrzałem się po pokoju.Na drzwiach była przyklejona jakaś kartka.Wstałem i podszedłem bliżej.Informowała ona,że rodzice wyjechali na tydzień.Nawet się cieszyłem z tego powodu ponieważ nigdy nie miałem z nimi dobrego kontaktu.Wziąłem odprężający prysznic,a następnie założyłem czarne rurki,szary T-shirt i skórzaną kurtkę.Zabrałem się za układanie włosów i upewniając się,że są idealne wyszedłem z pokoju.W kuchni wypiłem szklankę soku i nie śpiesząc się chwyciłem plecak,a następnie wychodząc z domu zamknąłem drzwi na klucz.Skierowałem się na miejsce gdzie miał czekać na mnie Harry.Gdy już się spotkaliśmy powędrowaliśmy do szkoły.Staliśmy przy szafkach kiedy Hazza nagle gdzieś zniknął.Rozglądałem się dookoła,a mój wzrok zatrzymał się na niskiej blondynce.Podbój czas zacząć.Sprawdziłem włosy i powolnym krokiem podszedłem do dziewczyny.
-Hej.Wiem,że takie śliczne panie mają na pewno wiele na głowie,ale czy mogłybyście mi powiedzieć gdzie jest sala numer 25?-Oczywiście wiedziałem gdzie jest bo wiele razy byliśmy tu z Louisem.Musiałem jakoś zagadać,a właśnie to mi przyszło do głowy.Niska blondynka zalotnie się do mnie uśmiechnęła.
-Mogę Cię nawet odprowadzić.-Uśmiechnąłem się do niej cwaniacko.To zawsze działało na dziewczyny.

Oczami Harrego
 Poszedłem na chwilę do planu lekcji.Kiedy zmierzałem w stronę szafeczek i zauważyłem,że Zayn już wypatrzył jakąś pannę.Bez zastanowienia podszedłem do nich.
-Witam śliczne panie.-Powiedziałem szarmancko,a wysoka blondynka odwróciła się w moją stronę.
-A to jest mój przyjaciel Harry.-Przedstawił mnie Malik.
-Hej.Jestem Taylor.
-Perrie.
-To dla mnie zaszczyt.-Zaśmiałem się tak jak zwykle się śmiałem gdy chciałem wyrwać jakąś dziewczynę.

-Do jutra Taylor.-Powiedziałem i przytuliłem dziewczynę.Zayn pożegnał się z Perrie i wspólnie ruszyliśmy do domów.

***********
Od autorki:Pierwszy rozdział mojego nowego opowiadania.Mam nadzieję,że się podoba.Nudny,nic się nie dzieje,ale jakoś musiałam zacząć :) Seula

sobota, 12 października 2013

Prolog

Prolog

3 lata temu,piątek 17.09.2010

Oczami Nialla
Spacerowałem po parku podziwiając złote,jesienne liście.Oczywiście jeżeli spacerem można nazwać kuśtykanie o kulach.W uszach miałem słuchawki,z których leciała jedna z moich ulubionych piosenek Justina Biebera.Tak,jestem jego fanem i mam gdzieś opinię innych ludzi o tym,jakiej muzyki słucham.Mijałem ludzi,którzy patrzyli na mnie ze współczuciem.W końcu trzynastolatek o kulach to rzadki widok,ale już się do tego przyzwyczaiłem.Po wyjściu z parku znalazłem się na teranie skateparku.Uwielbiałem tu przychodzić.Obserwowałem inne dzieciaki jeżdżące na rolkach,deskach i rowerach.Przystanąłem na chwilę żeby odczytać wiadomość,która właśnie do mnie przyszła.Przełożyłem prawą kulę do lewej ręki.Rozejrzałem się w okół.Byłem tutaj sam.Głośno westchnąłem.Spojrzałem na ekran telefonu i go odblokowałem.Nagle z tyłu pojawił się jakiś chłopak na rowerze,którzy zahaczył kierownicą o moją kulę powodując tym samym mój upadek na ławkę,która stała za mną.Poczułem przeszywający ból w lewej nodze.Chłopak zatrzymał się i rzucając swój pojazd na beton podbiegł do mnie.
-Wszystko okej?-Zapytał chłopak w kapturze.
-Tak,znaczy tak myślę.-Próbowałem podnieść się,ale bez skutku.
-Pomogę Ci.-Chłopak wyciągnął w moją stronę rękę.Chwyciłem ją i z jej pomocą wstałem.Złapałem kule.
-Dzięki...um...-Zawahałem się,ponieważ nie znałem jego imienia.Wyglądał jakby był w moim wieku.
-Jestem Liam i nie ma za co.-Uśmiechnął się życzliwie.-A ty?
-Niall.-Odwzajemniłem uśmiech.

Oczami Liama
Blondyn zaczął znowu kuśtykać z pomocą kul.Współczułem mu.Wyglądał na 10 lat.Wydawał się być miły dlatego bez wahania podniosłem rower i prowadząc go przy boku zrównałem krok z Niallem.
-Chodzisz tu do szkoły?
-Tak
-To dziwne bo nigdy Cię tam nie widziałem.Znaczy w ciągu tych około dwóch tygodni,które chodzę do tej szkoły.
-Może dlatego,że jeszcze nigdy w niej nie byłem.-Blondyn zaśmiał się cicho.
-Nie rozumiem.
-Byłem na turnusie rehabilitacyjnym.Ale już w poniedziałek normalnie zacznę chodzić do szkoły.
-Czekaj czy ty masz na nazwisko Horan?
-Tak,a co?
-Nic.Jesteśmy razem w klasie.
-To...fajnie.

Gadaliśmy przez całą drogę do jego domu.Niall okazał się bardzo miły i szalony.Polubiłem go.Miałem cichą nadzieję,że w poniedziałek spotkamy się w szkole.

poniedziałek 20.09.2010
Oczami Nialla
Nareszcie wolny.Taka myśl krążyła mi po głowie odkąd lekarz w sobotę pozwolił chodzić o własnych siłach.Samochód mojego taty zatrzymał się pod moją szkołą.Rzuciłem szybkie "cześć" i wolnym krokiem skierowałem się w stronę szkoły.

Tego samego dnia po południu
Nie miałem ochoty siedzieć sam w domu więc postanowiłem pójść z Liamem na trening piłki nożnej.Dzisiaj jest pierwsze spotkanie.Niestety ja nie mogę na razie grać.Usiadłem na trybunach i wyjąłem z torby zeszyt do nut.Od rana chodziła mi po głowie melodia więc postanowiłem spróbować ją napisać.
-Grasz na czymś?-Usłyszałem za sobą czyjś głos.Wystraszyłem się.Szybkim ruchem schowałem nuty do torby.Byłem trochę zakłopotany tą sytuacją ponieważ prawie nikt nie wiedział,że gram na gitarze.Odwróciłem głowę do tyłu i zobaczyłem zielonookiego chłopaka z kręconymi włosami.
-Trochę...-Odpowiedziałem cicho.Chłopak zaśmiał się i zeskoczył rząd niżej po czym usiadł koło mnie.
-Jestem Harry.-Wyciągnął do mnie rękę.Niepewnie ją uścisnąłem.
-Niall.
-Widziałem Cię dzisiaj na korytarzu w szkole.
-Czemu tu siedzisz?-Zapytałem ciekawy odpowiedzi.
-Przyszedłem tutaj z kolegą.Nie za bardzo lubię piłkę nożną.A ty?
-Ja też jestem tu z kolegą.-
-Tak w ogóle na czym grasz?-Nie lubiłem pytań na ten temat.
-Trochę na gitarze.
-Pokażesz mi te nuty,które pisałeś przed chwilą.
-Wolałbym nie.A ty na czymś grasz?
-W pewnym sensie tak.
-Jak to?
-Trochę próbowałem śpiewać,ale rzuciłem ten pomysł.
Gadałem z Harrym przez cały czas kiedy trwał trening.Jest miły i nawet go polubiłem.

Po treningu
-To jest Harry,a to Liam.
-Cześć.
-A to jest Zayn.-Loczek wskazał na mulata,który stał odrobinę z tyłu.Po zapoznaniu podszedł do nas jakiś starszy chłopak i zwrócił się do Liama i Zayna.
-Ej,wiecie może kiedy jest następny trening?
Zayn podał mu dokładną datę i godzinę.
-Dzięki.Tak w ogóle jestem Louis.
Ściskaliśmy kolejną jego dłoń mówiąc przy tym swoje imiona.W piątkę wyszliśmy z hali.Okazało się,że szliśmy w jednym kierunku...

Nigdy bym nie pomyślał,że w ciągu dwóch dni można poznać tak wielu wspaniałych ludzi,którzy zmienią twoje życie na lepsze...



A oto i prolog mojego opowiadania.Dość długi i nudny

sobota, 5 października 2013

Bohaterowie

Bohaterowie



Uwaga!
Niektóre informacje zostały zmienione na potrzeby opowiadania.


Niall James Horan [ur.13.09.1997,Mullingar(Irlandia)]
Pogodny szesnastolatek z Irlandii.Ma kłopoty z kolanami dlatego często jest zmuszony do poruszania się o kulach.Jest jedynakiem.Jego pasją jest jedzenie i gra na gitarze.Często pisze własne piosenki,które opisują zazwyczaj jego uczucia.Jednak niewiele osób wie o jego hobby muzycznym.Blondyn bardzo łatwo znajduje znajomych.Uwielbia się wygłupiać razem ze swoimi przyjaciółmi.Jego ulubioną restauracją jest Nando's.

Liam James Payne [ur.29.08.1997,Wolverhampton(Wlk.Brytania)]
Inteligentny szesnastolatek z Wielkiej Brytanii.Nigdy nie miał problemów z nauką.Opanowany,pogodny i wysportowany.Często spędza czas ze swoimi przyjaciółmi.Byłby gotów skoczyć za nimi w ogień.Poznał ich w najtrudniejszych chwilach swojego życia i to właśnie oni go wspierali.Jest najlepszym przyjacielem Nialla.W ich paczce to on jest tym "najnormalniejszym" i rozsądnym.Boi się łyżek.

Louis William Tomlinson [ur.24.12.1995,Doncaster(Wlk.Brytania)]
Zabawny siedemnastolatek z Wielkiej Brytanii.Ma niesamowite poczucie humoru.Jest znany z genialnych kawałów.Potrafi dochować tajemnicy.Jest świetnym kandydatem na przyjaciela.Miły,opiekuńczy,szalony i zdeterminowany.Dąży do celu nawet jeżeli poprzeczka jest postawiona wysoko.Jednak nigdy nie poświęciłby w tym celu przyjaźni,miłości i rodziny.Uwielbia marchewki.

Harry Edward Styles [ur.01.02.1997,Holmes Chapel(Wlk.Brytania)]
Opanowany szesnastolatek z Wielkiej Brytanii.Uwielbia śpiewać i ma do tego predyspozycje.Potrafi opanować emocje.Jest odrobinę egoistyczny i wyczulony na punkcie swoich włosów.Uwielbia nosić marynarki.Posiada bardzo dużą wadę.Dużo imprezuje i często wraca do domu nad ranem.Mimo wyglądu grzecznego chłopca jest on zbuntowanym nastolatkiem.

Zayn Javadd Malik ur.12.01.1997,Bradford(Wlk.Brytania)]
Wybuchowy szesnastolatek z Wielkiej Brytanii.Jest typowym bad boyem jednak nie do końca.Łamie dziewczęce serca,bawi się uczuciami,dość często wdaje się w bójki,za pozwoleniem rodziców zrobił sobie już kilka tatuaży.W głębi duszy to wrażliwy i miły chłopak.Uwielbia żartować,jednak nigdy nie przebił w tym swojego przyjaciela.Często nie potrafi opanować swoich emocji.Przyjaciele to zaakceptowali i jeżeli to możliwe,próbują opanować jego wybuchy.

Emily Jordan Osment [ur.10.03.1997,Los Angeles(Kalifornia,Stany Zjednoczone)]
Urocza szesnastolatka.Inteligentna i przyjacielska blondynka.Ma jedną przyjaciółkę i to jej wystarczy.Jest skromna i uwielbia pomagać.Lubi psy i grę na gitarze jednak nie posiada takiej umiejętności.Spokojna jedynaczka z ambicjami.W wolnych chwilach tańczy i słucha muzyki.Woli samotność.Jeżeli chodzi o przyjaciół jest gotowa do poświęceń na korzyść ich dobra.

Danielle Peazer [28.06.1997,Atlanta(Georgia,Stany Zjednoczone)]
Miła szesnastolatka ze stolicy stanu Georgia.Jest inteligentna i opiekuńcza.Zna swoje miasto bardzo dobrze i  świetnie nadaje się na przewodniczkę.Jest wegetarianką i wielbicielką zwierząt.Ta pracowita,wzorowa uczennica pochodzi z zamożnej rodziny jednak stara się to ukryć przed innymi.Nie lubi robić w okół siebie szumu dlatego zawsze stara się trzymać z boku.

Eleanor Calder [31.12.1995,Miami(Floryda,Stany Zjednoczone)]
Opiekuńcza siedemnastolatka ze stolicy stanu Floryda.Jest bardzo dobrą uczennicą.Szalona,ale opanowana dziewczyna ma garstkę znajomych i przyjaciół.Wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia i "księcia z bajki na białym rumaku".Jest marzycielką i optymistką i nawet jeżeli sytuacja jest krytyczna ona nie traci nadziei na pozytywny obrót sprawy.

Taylor Alison Swift [ur.13.12.1997,Reading(Pensylwania,Stany Zjednoczone)]
Szesnastolatka należąca do grupy najpopularniejszych osób w szkole,mimo że jest w pierwszej klasie liceum.Wbrew pozorom to bardzo sympatyczna osoba.Ma przyjaciółkę od piaskownicy.Uwielbia koty.W przyszłości chce zostać weterynarzem.Jest odrobinę rozpieszczoną jedynaczką.

Perrie Louise Edwards [ur.10.07.1997,Miami(Floryda,Stany Zjednoczone)]
Zabawna szesnastolatka z Miami.Ma starszego brata,Jonniego.Razem ze swoją przyjaciółką,Taylor należą do grupy popularnych osób w szkole mimo,że chodzą do pierwszej klasy.Jest to zasługa brata Perrie.W ogóle nie przypomina dziewczyn z towarzystwa,które ją otacza.

Madison Elle Beer [ur.05.03.1997,Long Island(Nowy Jork,Stany Zjednoczony)]
Szesnastolatka z temperamentem.Jest pyskata i szalona.Jest przeciwieństwem najlepszej przyjaciółki,Emily.Jej pasją jest irytowanie i prowokowanie innych,a w szczególności szkolnej elity.Łączy się z tym fakt,że jest bardzo odważna.
___________________________________________________
Hej.Będę na tym blogu pisać opowiadanie,w którym głównymi bohaterami są członkowie One Direction.Jak już pisałam zmieniłam trochę faktów o nich,np.rok urodzenia.Jest to moje drugie opowiadanie.Piszę również "All I Want Is My World".Powstał zwiastun "Forever or Never".Zapraszam do obejrzenia i lektury obu moich opowiadań.Mam nadzieję,że znajdę czytelników.